 |
|
Kazimierz.com >
Wydarzenia
BIBLIOTEKA OBRAZÓW
, 16.09.2005
| Otwarta Pracownia zaprasza
16.09.2005 (piątek), godzina 19.00
Kraków Kazimierz, ul. Dietla 11
WOJCIECH GŁOGOWSKI
"Biblioteka obrazów"
(i inne obrazy)
wystawa czynna do 5.10.2005
w poniedziałki, środy i piątki od 18.00 do 20.00;
w innych terminach po telefonicznym
umówieniu się: tel. 6367198
 Na wystawie chcę pokazać 10 dość dużych obrazów namalowanych ostatnio (2004-2005).
Nalezą one do cyklu „bakelitowego”, który maluję od 2001 roku. Sceny są figuralne, najczęściej we wnętrzu. Przedstawione postacie pracują lub bawią się. W ich otoczeniu zwraca uwagę nowoczesna (dla nich?) technologia, a zwłaszcza urządzenia rejestrujące i magazynujące obrazy. Przedmioty są twarde. Portrety i draperie - miękkie. To co martwe i to, co żywe tworzy napięcie. Raz jest bardziej zabawnie, innym razem trochę ciężej.
W gruncie rzeczy te obrazy można oglądać bez dodatkowych wyjaśnień. Są one namalowane w sposób bardzo przystępny. Są również nastrojowe i umożliwiają emocjonalny odbiór. I to może jest najważniejsze, może nawet wystarczające.
Jednak nie jestem malarzem tak naiwnym, jakby to się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. W latach dziewięćdziesiątych malowałem i prezentowałem na wystawach obrazy nieprzedstawiające, bliskie mi było traktowanie obrazu malarskiego przez Reinhardta, Albersa czy Malewicza. Z czasem jednak, poszukując satysfakcji z malowania oraz niewyschniętych źródeł inspiracji, zacząłem się „cofać wstecz”.
Nawiązuje trochę do swoich najwcześniejszych prób malarskich jakimi były ekspresjonistyczne ilustracje, jeszcze sprzed studiów.Zinteresowałem
się też przestarzałymi technologiami i zapomnianymi dzisiaj materiałami. Sięgam do własnych wspomnień, pozwalam uczuciom znowu wypłynąć na powierzchnie - ale także „ulepszam” pamięć poprzez studiowanie dokumentów, dotykanie i oglądanie eksponatów.
Wielka sztuka wpływa na moje obrazy w niewielkim stopniu. Korzystam za to chętnie z jej odległych peryferii - przedstawień reklamowych, instruktażowych, pamiątkarskich - w ogóle malarstwa niższych kategorii, często o charakterze użytkowym i doraźnym. To, co kiedyś dobrze tkwiło w czasie - wyszło z mody albo utraciło swoje utylitarne uzasadnienie. Stało się liryczne. Albo nawet zyskało niezamierzoną głębię.
Oczywiście moje obrazy nie są tylko cytatem, a ich anachroniczność jest bardziej pogmatwana. Czy maluję sceny z przeszłości? Może raczej ktoś z przeszłości mógłby tak właśnie malować sceny przyszłości? Albo jak w powieści fantastycznej: cofasz się w czasie, bierzesz udział w wydarzeniach i gdy wracasz do teraźniejszości napotykasz zaskakujące zmiany?
Te obrazy nie przystają do współczesności i to jest właśnie ich sposób manifestowania się we współczesności.
U mnie, jako malarza, entuzjazm wywołuje przede wszystkim sam proces malowania-przedstawiania. Zobaczenia „jak by to mogło wyglądać”. Ale nie wiem dlaczego takie właśnie obrazy maluję i jakie one będą w przyszłości.
Wojciech Głogowski
Więcej o artyście
| 013y
|
|
|
|
|
 |